„Seksualność. Pamięć ciała. Powrót do życia.”O energii, która nie szuka – ona pamięta.
- Armin Chabzda

- 4 lis
- 2 minut(y) czytania
„Ciało jest pierwszym świadkiem naszego życia.
Wszystko, czego nie wypowiedzieliśmy słowami,
wciąż oddycha w jego tkankach, czeka na dotyk,
który nie chce nic – tylko zrozumieć.”
— Armin Chabzda
Seksualność jest źródłem życia.
Nie jest tylko pragnieniem, popędem, aktem.
Jest ruchem, który budzi każdą cząstkę nas —
energią, która płynie od pierwszego oddechu,
niewinna, czysta, naturalna.
To w niej rodzi się twórczość, namiętność, bliskość i siła.
To z niej powstaje życie — w ciele, w sercu, w świadomości.
Z czasem jednak uczymy się ją tłumić.
Zawstydzać, chować, udawać.
Zamieniać dotyk w obowiązek, przyjemność w tabu,
a bliskość w grę lęków i ról.
Wstyd, ból, presja, doświadczenia z przeszłości —
to wszystko zaciąga zasłony między nami a ciałem.
Oddychamy płytko, kochamy ostrożnie,
czujemy połowicznie.
Zaczynamy żyć z głowy zamiast z ciała,
rozumieć zamiast czuć, analizować zamiast być.
Ale ciało pamięta.
Pamięta wszystko, czego umysł już nie chce pamiętać.
W napięciu mięśni, w oddechu, w drżeniu skóry.
W sposobie, w jaki dotykamy siebie i świata.
Czasem wystarczy jeden gest, jedno westchnienie,
by z głębi ciała popłynęła historia,
której nigdy nie wypowiedzieliśmy słowami.
Praca z seksualnością nie jest terapią ani erotyką.
Nie jest techniką ani metodą.
Jest spotkaniem z życiem samym w sobie —
z ruchem energii, która domaga się uznania.
Z ciałem, które chce być znów zamieszkane.
Z oddechem, który przypomina nam, że żyjemy.
To powrót do siebie —do miejsca, w którym czucie staje się prawdą,
a prawda przestaje budzić lęk.
W bezpiecznej przestrzeni ciało może mówić własnym językiem.
Nie przez słowa, lecz przez drżenie, ciepło, impuls.
Dotyk, oddech, obecność — to alfabet, którym uczymy się na nowo mówić:
„Tak”, „Nie”, „Tu jestem”, „Zaufaj mi”.
Nie chodzi o technikę ani o efekt.
Chodzi o prawdziwe spotkanie z tym, co żywe, czujące i święte w nas.
Bo każda granica, którą wypowiadasz z czułością,
jest modlitwą o zaufanie.
Bo żeby poznać siebie, trzeba czasem dotknąć tej cienkiej linii —
zobaczyć, gdzie ciało mówi „tak”, a gdzie „dość”.
I tylko w przestrzeni, gdzie masz prawo powiedzieć „stop”,
zaczyna się prawdziwa wolność.
To nie przekraczanie granic — to spotkanie z nimi.
Spotkanie z prawdą o sobie.
Dla jednych to masaż.
Dla innych rozmowa ciała z duszą.
Dla niektórych — pierwszy raz, gdy czują naprawdę.
Zawsze to przestrzeń, w której możesz odetchnąć,
zatrzymać się i pozwolić, by ciało znów Ci zaufało.
Bez tabu. Bez ocen.
Z pełnym szacunkiem do Twoich granic i historii.
Każde spotkanie jest inne, bo każdy człowiek jest inny.
Jedni przychodzą, by uwolnić napięcie,
inni, by odnaleźć bliskość, lekkość, radość życia.
Niektórzy po prostu chcą poczuć, że jeszcze potrafią czuć.
I to już wystarczy.
Bo kiedy ciało wraca do życia,



Komentarze